2 sierpnia 2019
But przed Światowidem.
Wisi. Na sznurówkach.
Niekoniecznie, zresztą, przed - co obok, na stojakach do rowerów. Wisi bezczelnie, arogancko, nieco zawadiacko i z animuszem - ale jednak wisi i psuje nam decorum.
But w żadnym wypadku nie brudny, ni dziurawy, ni w inny sposób nieodpowiedni - wręcz przeciwnie! Zadbany, czysty, widocznie z dobrej rodziny, z odpowiednią edukacją, być może nawet mający jakieś stanowisko w spółkach z udziałem skarbu państwa. W jego wiszeniu widać swoistą szlachetność!
Rzecz w tym, że nikt z nas nie wie, skąd się wziął. Czy ktoś powiesił go w ramach ostrzeżenia? Czy to symbol jakowy? Czy manifestacja takich, owakich, albo diametralnie różnych poglądów? Czy sam może przypełzł i powiesił się w ramach odpoczynku?
A co, jeśli on zawsze tu był, a my go nie zauważyliśmy? Co, jeśli jest butem prehistorycznym, odpornym na zawieje dziejowe i sztormy czasu? Co, jeśli był dosłownie od zawsze, a Światowid, parking, Biskupin cały i zgoła planeta nasza, staruszka Ziemia, narosły dookoła niego? Co, jeśli to od buta zaczął się wszechświat?
I tak stoimy, w niemym podziwie, trawieni rozważaniami filozoficznymi, przerażeni możliwością rozwiązania wszelkich zagadek świata, nad jakimi głowiły się łby zdecydowanie tęgie - gdy mija nas Renowacja, bez słowa podchodzi do buta, chwyta go bez jakiegokolwiek szacunku, pakuje do torby - a widząc nasze na wpół przerażone, na wpół zadziwione spojrzenia rzuca sucho:
-No co? W farbie się ubabrał, to wyprałam i wywiesiłam. Go. Coby wyschł. I wyschł - można już założyć na nogę go.
Zaprawdę - nigdy nie odkryjemy tajemnic wszechświata, jeśli co i rusz ktoś nam będzie przeszkadzał, dając całkowicie trywialne, proste i sensowne wytłumaczenia otaczających nas zjawisk.

 

Światowid Na Poważnie Piątki W Światowidzie